czwartek, czerwiec 30, 2005

czy...

Ach, to nie było warte
by sny tym karmić uparte

by stawiać duszę na kartę
ach to nie było warte.

Ach, to nie było warte
by nosić łzy nie otarte

i by mieć serce wydarte
to wcale nie było warte...


Maria Pawlikowska - Jasnorzewska


do mnie dotarło, nie martw się
rozumiem wszystko

sprostowanie

ojciec mojego syna pisze maile, w których, nie przebierając w słowach, namawia mnie do tego, bym się jak najszybciej odkochała
zaczyna mu to wychodzić

to jest żenujące
czuję się jak bohaterka kiepskiego serialu

4 lata i nagle zachowuje się jak obcy człowiek, jakby nic nas nie łączyło
nawet nie chce mi się już płakać, nie mam siły, obojętne mi to

na pocieszenie - z CEW z francuskiego z części podstawowej 90%, z rozszerzonej 88%.

nie pocieszyło

jestem

samotną matką która kocha ojca swego dziecka, a z miłości do syna, nie może wrócić

proszę państwa, oto pierwszy krok w dorosłość
nie myślę o sobie
myślę o życiu jakiego chcę dla Efraima
i je wybieram

nie, nie będę mówiła dziecku, że tata jest be. tatę trzeba kochać i szanować, nawet jeśli mama go nienawidzi
i kocha

środa, czerwiec 29, 2005

...

bonjour, tristesse

tendresse et rage

ładnie mi śpiewają: Ami Flammer, Gerard Barreaux, Moshe Lieser. Ładnie i przedwojennie. Jaka szkoda.
Wyciągnęłam podręcznik do hebrajskiego - czas wrócić do nauki. Już nie jestem taka prawie-biegła. Ale nadal płynnie mówię: ani lo medaberet iwrit. Pomocne.
Jeśli TO hormony, to mam nadzieję, że szybko sprawę zdiagnozują i naprawią. Nie umiem sobie pobłażać.
"jesli trzy osoby mówią ci, że jesteś pijana, to nie siadaj za kierownicą" - tak więc jestem egoistką. Tak, myślę tylko o sobie. Tak, nie liczę się z uczuciami innych. Tak, idę do celu po trupach.
tak tak tak

jakie to historyczne
jakie to histeryczne

Madame Bovary, Chana Gonen, ja

wtorek, czerwiec 28, 2005

labirynt

Czy w Szabes można przykryć garnek z jedzeniem? Kiedy chochla jest kli szeni a kiedy nie? Co łączy jad soledet z brzuszkiem niemowlęcia, a co wspólnego ma mokra słoma ze skórkami winogron?
Takie oto sprawy mnie teraz zajmują. Okazuje się, że kwestia, czy i kiedy można zamieszać zupę w Szabes jest rzeczą skomplikowaną i wielowarstwową.

zanurzam się w morzu obco brzmiących pojęć i uciekam od świata


jedna błękitna kreseczka - opłakane nienarodzenie nie chcianego dziecka. Moja mała Perełka, o której marzyłam, by jej nie było, wystawiam jej teraz nagrobek i zalewam go łzami bólu

niedziela, czerwiec 26, 2005

ciii...

"to nie kieliszek pęka, to tylko szampan się z niego wylewa"
...nie Czarodzieju, tak było dawno. Pamiętasz? miałam się stać albo drzewem, albo zwykłą kobietą. Zniknąłeś z mego życia, Czarodzieju, jestem już tylko zwykłą kobietą, już nie piszę wierszy.

pęka, pękam. tracę siły. za dużo się tego nagromadziło. łzy kapią, łzy ciekną i leją się po policzkach, szyi, pełnych piersiach i krągłym brzuchu, kapią na uda i drążą korytarze w dywanie

mówię słowa których nigdy nie chciałabym usłyszeć. same się mówią moją złością. wychodzi ze mnie zbolała kobiecość, aż słyszę w uszach hormony, wszystko psują. wcale nie chcę taka być. nie chcę takiej rzeczywistości, a jednak ją tworzę. nie jest mi z tym dobrze, nie jestem dzięki temu szczęśliwsza.
myślisz, że ranię ciebie? najbardziej mnie to boli.

środa, czerwiec 22, 2005

feel good

poprawił mi nastrój, poczułam się taka inteligentna...Język polski, poziom rozszerzony, a ja znałam odpowiedzi na wszystkie pytania. Szkoda, że tak mało wyszukane. Czego redaktorem był Giedroyć, kto umarł w przytułku podnosząc z ziemi kruszynę chleba albo kto jest autorem "Hymnu o zachodzie słońca". Co prawda miałam problem z wybraniem odpowiedniego bohatera jednego z wierszy - Nietzsche, Przybyszewski, Schopenhauer czy może Kierkegaard?
wybrałam Schopenhauera, bo "trochę polski szlachcic" mnie zmyliło...Ale ogólnie całkiem nieźle, pytanie tylko czy dostanę się na te studia....

nastrój wcale nie najlepszy
o nie

wtorek, czerwiec 21, 2005

stroje, stroje...

a tak mi się podobają...
szkoda, że drogie i daleko
www.shukronline.com

jutro piszemy polski, od 9 rano do aż skończę, bez jedzenia i picia. Bez herbaty!

paranoja

od jakiegoś czasu boję się, że jestem w ciąży. Takie lęki miewałam już wcześniej, ileż to testów było negatywnych... Teraz ten lęk jest właściwie bezpodstawny, w końcu 3 miesiące temu urodziłam syna.
Rozmawiałam o tym z J. Powiedziałam "to byłby wyjątkowy pech..." a on przerwał mi "nie, to nie byłby pech. po prostu mielibyśmy drugie dziecko".

Kocham go za to jeszcze bardziej.

niedziela, czerwiec 19, 2005

plum plum...

słodko nic się nie dzieje, słodko mi na duszy. upiekłam korzenne ciasto z jabłkami na Szabes, no i po co mi te dodatkowe kalorie? ale w domu tak pachniało....warto było. słońce za oknem, a w środę egzamin na studia.

... siedzieć na trawie i zimne wino pić

środa, czerwiec 15, 2005

jestem chora...

...na zdjęcia Mikvah Project

chcę chcę chcę chcę!!!

zanim...

kupię sobie płytkę
przesłuchuję fragmenty...

http://www.pyramidefilms.com/exils/

ma pitom?

nie o to chodzi
szaitlchupajidiszemamemameloszn

nie nie

you know, dovid, i'm going deeper and deeper...it's so exciting, this journey...

naase weniszma

za nami święto Szawuos. Do tej pory było jak zwykle - świąteczna depresja itd. Tym razem coś się zmieniło. Na urodziny dostałam od J. książkę - "Pożądaj prawdy" rabbiego Elijahu Desslera. Coś niesamowitego. Ta lektura po prostu kwitnie w mojej duszy i czyni samo dobro. I jeden komentarz z Gemury na temat przyjmowania Tory - przyszłe pokolenia oraz prozelici. Dla każdego jest miejsce. Każdy może mieć udział w Olam haBaa

tak więc, po pierwszym zakochaniu w Szabacie, niemal fizycznej miłości do Pejsach - odkrywamy piękno Szawuos. Jest też MOJE.

byłam w kinie. Zakochana w "Vengo" uznałam, że "Exils" zrobi na mnie podobne wrażenie. Niestety. Muzyka świetna, polujemy na płytę. Zdjęcia cudowne. Ale dialogi, ale nadęte teksty Zano...No i dlaczego główny bohater miał tak...hmm....rdzenną urodę? Męczące.


piątek, czerwiec 10, 2005

vengo

najpiękniejszy film świata

Soyka

Niech całują cię moje oczy
niech całują cię moje usta
niech całuje cię niebo
niech całuje cię ziemia
niech całują cię niebo i ziemia
kocham cię
kocham

niech całują cię moje myśli
niech całują cię moje słowa
niech całuje cię słońce
niech całuje cię woda
niech całują cię słońce i woda
kocham cię
kocham

niech nie będzie miedzy nami złości
niech posiadamy się w godności
niech nam nie przeszkadza
groźny pomruk świata
niech nam nie przeszkadza
kocham

___

najpiękniej? kiedy budzimy się w nocy jednocześnie i miły cichutko mówi "kocham cię". zobaczyć Neapol i umrzeć. usłyszeć coś takiego i niewiele w życiu rzeczy może się wydać cudowniejszymi.

czwartek, czerwiec 09, 2005

walizeczka

czyli gadanie o bzdurkach
a więc
miała być:


a jest płaszczyk od H&M /tak.../ za 329 zł przeceniony do 98,70 hoho
wyglądam w nim jak Inspektor Gadget i przypomina mi się Ula na jednej z pierwszych lekcji francuskiego, kiedy mówiliśmy o francuskich skojarzeniach /Uli francuski wujek kojarzył się z Gadgetem/. Ula miała na sobie czerwone spodnie i martensy z białej skóry.
tęsknię za Żmichowską...

uczymy się!

tym razem na tapecie test predyspozycji językowych który czeka mnie na UW. Takiż sam zdawałam przed Żmichowską i zdobyłam prawie maksimum punktów, zajęłam drugie miejsce i teoretycznie powinnam być teraz NAPRAWDĘ dwujęzyczna. Ale z lenistwa nie jestem.
Więc szykuję się i czytam takie oto zadania:


1. Zdanie Rzuć wapno na druty w znaczeniu Poproś rodziców do telefonu:
a) narusza reguły składniowe;
b) narusza reguły semantyczne;
c) narusza reguły składniowe i semantyczne;
d) nie narusza ani reguł składniowych, ani semantycznych.


hmm....

koniec - początek

a więc skończyłam 20 lat. Już nie jestem nastolatką. Mam dziecko, mam męża /oo...mogę tak o nim mówić/, mam świadectwo dojrzałości /na papierze, a w czynach?../ i całe życie przed sobą.
Nie wiem, ile ono potrwa. Być może Haszem już mi poodejmował z tych 120. Być może nie. Za 20 lat mój syn będzie dorosły. Co będzie robił? Jakim człowiekiem będzie? W 90% zależy to od tego, jaka ja będę, co ja będę robiła. I muszę pamiętać.

Mam tyle marzeń. Studia, praca wymarzona...A potem własne mieszkanko, widna kuchnia i taras, a na nim stół i śniadania latem. Fotel koło wanny, żebyśmy mogli z Jaakowem rozmawiać kiedy zechcemy. Kolorowe ściany, kilim nad łóżkiem.
i tyle, tyle marzeń...

myśl tygodnia: "When one door of happiness closes, another opens; but often we look so
long
at the closed door that we do not see the one, which had been opened
for us."

środa, czerwiec 08, 2005

wieczór

tęsknoty wieczór, Bob Marley śpiewa "Bad boys" a w telewizji Clint uwodzi Meryl w Madison, Iowa.
wieczór tęsknoty, wieczór marzeń
iskry skrzące się, iskry w powietrzu między nami, jazda taksówką po mieście i pocałunki wstydliwe, pierwsze. śnieg padający na nas i pamiętam, ach jak ja to pamiętam, pijane usta smakujące rozgryzionymi goździkami

jeszcze coś

koniec z użalaniem się nad sobą, definitywny. WSZYSTKO jest decyzją Haszem i o tym mam pamiętać. Wszystko On planuje i we wszystkim ma cel. A skoro tak jest jak jest - znaczy, że jest to dla mnie dobre.


Montblanc - Boheme Rouge



jest piękny, jest szlachetny i jest tylko mój! śliczny prezent na 20 urodziny /i maturalny trochę też/. Sama bym go sobie nigdy, przenigdy nie kupiła a bardzo mi się marzył. Teraz tylko czekam na czeki, które będę nim podpisywała ;-)

...

wymyśliłem cię tylko na chwilę, a ty
stale trwasz przy mnie...

bardzo to za mną chodzi, w dobie tak dziwnych rozmyślań. Wizja nas dalekich od siebie jest tak przerażającą! nie, nigdy, nigdy do tego nie dopuścimy!

niedziela, czerwiec 05, 2005

j'essaye...

staram się jak mogę i na prawdę próbuję, ale dlaczego to takie trudne?
to lenistwo czy jecer hara?
za łatwo, za łatwo sobie odpuszczam....

w przyszłym tygodniu kończę 20 lat. Wiele osób które znam, w moim wieku nie było jeszcze na tym etapie. Ale obawiam się, że i ja później TAM dotrę. Czuję, że nie mam szans. Czuję, że to zawieszenie będzie trwać. Koszmarne.




Lekcja pokory? Ale ile ona może jeszcze trawać? Nie wierzę, w obietnicę 'nastepnym razem'. Nie wierzę po prostu. Znajdzie kolejną wymówkę, kolejny problem. Znajdzie, wymyśli. Na pewno mu się uda.

czwartek, czerwiec 02, 2005

z chareidi

myśl tygodnia:
"It's Not Enough to Call a Child Shmuel for Him to Become a Shmuel — "I'll Bring Him to Hashem's House and He'll Dwell There Forever" Must Also Be Fulfilled!"

to nie wystarczy, że daliśmy małemu na imię Efraim. Że będzie Efraimem Joelem, bli neder. On musi być jak "Efraim miMicraim" - i to jest nasza rola. Moja rola, jako matki, to pokazanie mu co ważne jest w życiu, w co wierzymy, ku czemu podążamy. Codzienne moje modlitwy MUSZĄ zostać w jego pamięci. Cotygodniowe jego błogosławienie przez Jaakowa nie jest pustym rytuałem. Oby Haszem strzegł go i ochraniał, oby dał mu mądrość. Oby był dobrym człowiekiem, dobrym Żydem. Wiedząc o co tak naprawdę chodzi - tylko tak będzie szczęśliwy. A przecież tego dla niego chcę.

czas farbowanych dłoni

najpiękniejsza książka na świecie, genialny przykład tego, co chcę robić w przyszłości - "Wszystko jest iluminacją" cudo, które napisał Jonathan Safran Foer. Jak to możliwe, że przeczytało je tylko kilka osób spośród setek moich znajomych? Blu, mąż i ja. I koniec. Nawet moja mama po kilku rozdziałach zrezygnowała: 'nic z tego nie rozumiem'.

Lubię czasem przeczytać krótki fragment, nacieszyć się jakimś rozdziałem. Smudzy z Ardiszt, wypadek Kołkera, opowieści Aleksa i podboje Safrana. Dziś znowu sięgnęłam po tę powieść. Tym razem otworzyłam książkę na spotkaniu Aleksa, Aleksa i Jonathana z kobietą, która miała być Augustyną. Jak to jest możliwe, że czytając tę książke tyle razy, dopiero teraz zrozumiałam to, co w niej tak ważne? Dziwiło mnie zawsze, czemu dziadek Aleksa, Aleks Perczow tak nerwowo reaguje na opowieść nie-Augustyny. Dziś do mnie to dotarło. Aleks nie jest Aleksem. Aleks to Eli, przyjaciel Herszla którego zabił, bo nie umiał inaczej.
Czytałam leżąc na kanapie, a Efraim leżał na moim brzuchu i spał. Doszłam do bombardowania Trachimbrodu. Zosia, jak wielu innych, schroniła się w rzece Brod. Jej nienarodzone dziecko chciało przeżyć i narodziło się w odmętach. Jednak zostało wciągnięte pod wodę przez pępowinę, którą matka chciała rozerwać, przegryźć, zniszczyć. Całkowicie zdrowe niemowlę umarło w objęciach Zosi. Tak jak większość mieszkańców Trachimbrodu, tak jak mieszkańcy Kowna i Kołek. A ja popłakałam się czytając ten nierealistyczny, realistyczno-magiczny opis. Wszystko mnie teraz tak uderza. Wszystko, co dotyczy cierpienia dzieci.

To chyba jest istota macierzyństwa. Wszystkie dzieci są moje. Każde dziecko płaczące z bólu, chore, głodne - każde małe nieszczęście rozrywa moje serce. I modlę się, żeby nigdy nic nie stało się naszemu synowi. Nigdy.