znowu zakład
tym razem o butelkę wina. A właściwie nie zakład tylko R. mówi "masz winko, jeśli...". A potem dodaje "pewno przegram". Chce tego. A ja? Czy ja chcę?
"masz dwa tygodnie".
A w niedzielę idę na koncert.
and I....begin to wonder....
"(...) ludzka, to znaczy dziecinna, ciekawa, wielowarstwowa, niemoralna."
tym razem o butelkę wina. A właściwie nie zakład tylko R. mówi "masz winko, jeśli...". A potem dodaje "pewno przegram". Chce tego. A ja? Czy ja chcę?
Spacer w słońcu, twarz smagana wiatrem, a w uszach Schubert. Czy może być lepiej?
poszłam do kina, nie mylić z 'na film'.
Gdybym miał niebios ozdobne tkaniny,
dostaję niezwykłą ilość wsparcia od ludzi, nawet mi nieznanych.
Wszystko od początku. Świat został stworzony. Zaczynajmy na nowo, co roku mamy tę szansę...
chwilowo oderwałam się od lektur na moje studia, a czytam lektury z ISNSu...
mówi młody, a ja się śmieję, nie ma to jak komplementy mojego brata!
Mojsze Rabejnu umarł. Naprawdę to przeżyłam, mimo tego, że przeczytam o jego śmierci za rok, że to będzie się powtarzać.
Przy stoliku obok Nowak, pewno za jakiś czas przeczytamy w Wyborczej o tym miłym miejscu. Dużo piję, dużo słucham. A jest czego. Spotkanie po latach niemalże, lubię tak.
poczekać, uwierzyć, zaufać....


Szabes bez parszy, dziwnie jakoś.
Nie kawa z kolegą, a piwo z kolegami. Jeszcze lepiej! Skandal, tyskie w Harendzie za 9 złotych, jak to dobrze, że to nie ja płaciłam....Iraniści robią "wooow" kiedy mówię im, co studiuję. Jakby perski nie był egzotyczny i oryginalny!
monoftongizacja dyftongów przede wszystkim!
Właściwie to nie chciałam tam iść, ale musiałam. Nigdy nie byłam w takim klubie i raczej drugi raz się nie pojawię w tym miejscu. Klub Live przy Polnej, miejsce głośne i kiczowate. Piwo za darmo, ale cóż z tego, skoro rozwodnione? P. oddał połowę swego Kamikadze, nie było źle.
Po pierwsze: gardłowe nie przyjmują dageszu. Z taką myślą budzę się co rano.
Biednemu to zawsze wiatr w oczy...Pisałam w nocy głupawy dialog na p.n.j wściekając się, że mogę użyć tylko zwrotów, kóre poznaliśmy na zajęciach, brr. Pisałam, napisałam i obudziłam się chora. Chyba nici z pójścia do synagogi, jestem strasznie zła z tego powodu. Może na Ne'ila się doturlam...
A więc tak...
Radio religijne, z tego co się orientuję prowadzone przez Sfardów. Dużo muzyki - od sefardyjskich wersji zmiresów po chasydzki rock /właśnie na trąbkę, pompkę i bębenek grają i śpiewają "szojmar Isruajl" - tak, właśnie w tej wymowie!/. Kilka audycji prowadzonych przez rabinów, ludzie dzwonią i rozmawiają o micwojs, o Jom Kippur, o nauczaniu. Fajnie się tego słucha...
Szabes wzruszający, refleksje nad parszą. Mojsze Rabejnu przepowiedział swoją śmierć, ma już 120 lat i jego misja dobiegła końca. Za kilka tygodni będziemy obserwować cud tworzenia świata. Kończy się cykl czytania Tory, wrócimy do początku.
W zasadzie powstrzymywanie się od przyjmowania pokarmów nie jest takie trudne. Gorzej z piciem. A najgorzej kiedy idzie się Nowym Światem i Chmielną potem - zapach tych wszystkich restauracji jest jeszcze bardziej wyczuwalny.
Witam w nowym roku i błogosławię.