piątek, grudzień 30, 2005

Rybka

Bierzemy kilka płatów dorsza (ja użyłam trzy, tyle mieści się w naczyniu do piekarnika) i smarujemy je z dwóch stron oliwą, a potem solimy. Kładziemy w naczyniu i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, pieczemy 15 minut, potem wyjmujemy na chwilę, przewracamy na drugą stronę i dopiekamy.
Sos: 150 ml. kremówki UHT 18% ubijamy na sztywno, dodajemy sok z połowy dużej cytryny oraz drugą połowę obraną i pokrojoną na małe kawałeczki. Dodsypujemy świeży szczypiorek, ok. łyżeczkę posiekanego, sól i pieprz do smaku.
Rybę upieczoną podajemy razem z sosem i najlepiej ryżem ugotowanym na sypko.

Proste i smaczne, tak jak lubię :)

czwartek, grudzień 29, 2005

zielona spódnica

Szłam ulicami Centrum, a obcy ludzie uśmiechali się do mnie. A właściwie - obcy mężczyźni. Zaskakujące, im mniej się staram, tym lepiej na tym wychodzę ;)

zielona spódnica contra szara w kwiaty. F. pisze "bierz obie!". Chyba się go nie posłucham. Rozmiar 38 dziwnie luźny. Mama krzyczy z wyrzutem "znowu schudłaś!". Niejedzenie przychodzi mi teraz tak łatwo. 20 stycznia się zbliża, boję się. Do tej pory przesłuchania widziałam tylko na filmach.

poniedziałek, grudzień 26, 2005

jonaszu..

Wyciągnęłam książkę z półki. Tak - na chybił-trafił. Wiersze Jonasza Kofty. Otworzyłam, byle jak, byle gdzie. I czy tu jeszcze można mówić o przypadku?


Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć.

Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć.

Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć.

W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć.

______________

Dostałam list z Ameryki.

"It is very easy to make you a shidduch with someone who will not just accept your son,but also a man that will cherish you and love you and care for you. An observant man.

You know, I need to talk to you seriously to know more about u .
Do not despair, I can make u a good shidduch with a good man, I have on my circles many men that want to get married
with frum woman who wants to live by the Torah. I just need to know that you are genuine and that it is what you want really.

I know you are in Poland. Tell me were to talk to you or here is my phone number if u want: +1.612.xxx.xxx.

Be strong and trust in HASHEM and remember that this is the time of miracles !
B'Shalom
Hadassah"

______

Nie dalej jak miesiąc temu pod Kojsel* zaniesiono kartkę z moją modlitwą, z moimi prośbami. Czy to już się zaczyna dziać?


*Kojsel czyli kotel czyli Ściana Zachodnia czyli Ściana Płaczu

wieczór

W piątek wieczorem nie mogłam zasnąć. Liczyłam. Dokładnie 4 lata temu siedziałam przed komputerem, moje ICQ popiskiwało pierwszymi wiadomościami od niego. Za kilka tygodni pomyślę 'dokładnie 4 lata temu go zobaczyłam'. Już byłam zakochana. A gazeta, którą dał mi wtedy do dziś leży na półce. I notatki na okładce, czarnym żelopisem, charakter pisma, który zawsze tak miłym był. "Stryjkowski", "Ayaleth"...słowa, tytuły opowiadań...
Nie pójdę już do Antykwariatu. Pijanego Mnicha nikt już dla mnie nie zamówi. Może to i lepiej? Teraz wystrój tej kawiarni wydaje mi się taki...podrabiany. Tandetny. Nieprawdziwy. Ale miłość nie była podrabiana. Była moja, własna, prawdziwa i pierwsza.

A. mówi "zobaczysz, znajdziesz", R. przesyła pocałunki z daleka, a F. uśmiecha się ze zdjęcia. Wszyscy oni tacy...mili. A ja bym chciała bardziej.

czwartek, grudzień 22, 2005

zaraz będzie :))

Hanuka linda sta aki
Ocho Kandelas para mi.
Hanuka linda sta aki
Ocho Kandelas para mi.

Una Kandelika
Doz kandelikas
Trez kandelikas
Kuarto Kandelikas
Sintju kandelikas
Sez kandelikas
Siete kandelikas
Ocho Kandelas para mi.

Mucas fiestas vo fazer
Konalegrijas i plaser.
Mucas fiestas vo fazer
Konalegrijas i plaser.

Una kandelika
Doz...

Loz pastelikos vo kumer
Kon almedrikas i la mijel.
Loz pastelikos vo kumer
Kon almedrikas i la mijel.

Una kandelika
Doz ...


___

jak ogromna przepaść dzieli melodie aszkenazyjskie od sefardyjskich. Sfarad i Mizrach porywają mnie co raz bardziej. Sidur Slonim jest bardziej sefardyjski niż inne chasydzkie...kto wie, kto wie...

wtorek, grudzień 20, 2005

oo

Napisał o swojej byłej żonie "nic do Niej nie czuję". To tak można? Nie treść mnie zaskoczyła, ale forma. Użył dużej litery, okazał jej szacunek. Nie napisał 'cieszę się, że już nie jestem z tą głupią krową'. Wyraził szacunek wobec kobiety, z którą mu nie wyszło. Czemu zaskakuje mnie normalność?

i czemu tak dziwnie się czuję?
to przecież nie będzie randka. to przecież nie będzie randka. to przecież nie będzie randka!

poniedziałek, grudzień 19, 2005

oj oj

"zostałaś wybrana najbardziej zmysłową żmichowianką rocznik '85" (kobieta)

"pięknie piszesz" (inna kobieta)

"c. (16:40)
oczywiście, że uwodzisz
c. (16:40)
i jesteś w tym dobra" (mężczyzna)


jak na dwa dni, to całkiem nieźle. Zwijam golf i odsłaniam szyję. Niezasłużone to wszystko, ale tak miłe. Czuję się dowartościowana maksymalnie. Gdyby ktoś jeszcze dodał, że jestem inteligentna. Ale cóż...

tam...




niedziela, grudzień 18, 2005

kręć się kręć wrzeciono...

To co robię, jest majstersztykiem. Żonglerka słowami, mrużę oczęta i marszczę nosek. Cudownie.

Ale i tak zakladam golf wysoki po nos i chowam się za monitorem komputera. Eliasz Lewita załatwiony. Zaraz płynę do Kairu.

czwartek, grudzień 15, 2005

Kair



od A.

wtorek, grudzień 13, 2005

chciałabym

Jutro poprawiam kolokwium, tuchalnie piszemy przez kumac.
Wczoraj czytałam Kołakowskiego, czy to dobrze, że śmiałam się cały czas? Wszystkie te mądrości doceniłam, ale wydały mi się naprawdę zabawne. Spostrzeżenia, myśli - no i ten Pseudo-Dionizy! A Mikołaj Kuzańczyk dostarczył kilku wspomnień. Wieczór, łagodne światło, czarny żelopis, a ja prałam jego cicis..To może być trochę śmieszne, ale ta czynność czyniła mnie kobietą szczęśliwą. Ta, która nigdy nie klęczała nad balią piorąc cicis mężczyzny, którego kocha, nie wie o czym piszę.
Borges przyrównany do zmurszałego kamienia, muszę gdzieś odnaleźć ten opis, jest przepyszny! 19 noc Szeherezady poruszająca, poćwiartowana kobieta była w moim wieku.

poniedziałek, grudzień 12, 2005

potrzebuję



Brakuje mi tego bardziej niż mięsa, niż serów pleśniowych, niż książek.
Brakuje mi LUDZI!

niedziela, grudzień 11, 2005

a może

A może jednak nie jest tak źle? Może wczorajszy spadek i depresja były związane z hormonami? Czy to, że zareagowałam płaczem na lekturę jego bloga jest związane z tym, że dziś dostałam okres?
Dużo obcych mi osób pisze listy z wyrazami szacunku, takie wirtualne poklepywanie po ramieniu. "My wiemy jak jest, trzymaj się". Znają go, mnie nie znają i są tak mili...
Ale czasem dziwnie się czuję, kiedy bierze się mnie za lepszą niż jestem.
Nie jestem wcale taka wspaniała, taka silna, taka dumna.
Jestem przecież tylko człowiekiem.

sobota, grudzień 10, 2005

barometr

Jeśli czytam z obojętnością - jest dobrze.
Jeśli zaczynam cała się trząść, mięśnie zaczynają boleć, a oczy wilgotnieją - wiadomo jak jest.

Idę sobie popłakać w wannie.

Dwar Tojre na miarę.

Parshas Vayeitzei 5766
Rabbi Label Lam
Left to Chance-Yields Chaos

And Rachel saw that she did not bear a child for Yaakov and Rachel was
jealous of her sister…
(Breishis 30:1)

And Rachel was jealous of her sister: She was jealous of her good deeds
and she therefore declared, “If it wouldn’t be that she was more
righteous
than I, she would not merit children.” (Rashi)

The verse tells us that Rachel was jealous of her sister. Can we not
assume that jealousy is a ruinous attitude? How do know that she was
only
jealous of her sister’s good deeds?

It may be fairly simple to deduce from the fact that no action of
malice
resulted from her jealousy. She did not respond as Cain did to his
brother’s success. Not a single verse intimates that she butchered her
sister’s Shaitel or called her bad names behind her back or anything
like
that. What happened with that powerful emotion called “jealousy” that
drove one man to kill his brother so early in human history? It’s
obviously not a feeling that can be easily assuaged, once it takes grip
of
a person. What did Rachel do differently than Cain?

The Sefer Chovos HaLevavos offers powerfully practical advice to avoid
being brought to ruination by the bug of jealousy. One should try to
enter into in the company of people who are materially less well off
and
of people who are spiritually superior. Let’s try to understand. After
visiting a poor neighborhood or a hospital or a nursing home we will
tend
to feel grateful for the youth, health, and wealth that we possess, on
whatever scale. Conversely, after being in the Yeshiva study hall for a
period of time and seeing people with greater facility for learning
making
constant progress in personal growth, one might be inspired to try to
do
even more in that area as well.

Almost eight years ago, a good friend, David, had just gotten his first
few tastes of Talmud in some classes he was hosting in his house. He’s
a
really decent fellow with a strong computer-like logic already
installed
in his bright mind. He naturally enjoyed the intellectual exercise of
learning Talmud. Then it happened. Someone offered him, on a whim, an
extra ticket to the Siyum HaShas –The completion of the Talmud
accomplished every 7and ½ years based on learning two sides a page
daily-
every day without fail. He went. He scanned the room filled with 15,000
and more in one stadium, aware that another New York arena had about
the
same and there were even more. He asked the fellow he was with, “Did
all
these people learn the whole Talmud?” The answer he got was, “No, but a
significant number probably did!”

That was enough. He left the hall that night determined to latch on
with a
ferocious tenacity to learn that page a day. This summer, 7 and ½ years
later he was happily counted amongst those who completed the Talmud and
now he’s going for a second time. What a difference it has made to him
and
his entire family! From where did the initial jolt come? Dare we say
that
this super accomplishment was borne of jealousy!

Observe how wise the advice of the Chovos HaLevavos. It counters the
natural tendency of many to shop the world like a mall and observe
lifestyles and things out of reach, leaving us frustrated and filled
with
envy. At the same time the world obsesses with the news of uglier and
uglier behavior. Quietly, this habit anesthetizes our conscience and
gives
us temporarily an artificial sense of spiritual superiority as the
moral
ground around us sinks shockingly lower daily.

Much like the gun lobbyists likes to argue, “It is not guns that kill
but
people.” The instrument of destruction is not the object of blame but
rather how it is employed. Jealousy, if harnessed brings out the best
in
men but left to chance - yields chaos.

czwartek, grudzień 08, 2005

chór grecki

Przysiadł się do mnie. Przerwały rozmowę.
Poczęstował ciasteczkiem. Szeroko otworzyły oczy.
Kilka chwil miłej rozmowy. "Pasujecie do siebie" orzekły potem.

fajnie, i tak z tego nic nie wyniknie.

środa, grudzień 07, 2005

motek

Ładne słówko.

38 tematów na egzamin ze "wstępu do hebraistyki". Szkoda, że mamy te wykłady tylko semestr, to mój ulubiony przedmiot. Omawiamy teraz średniowiecze....Odkrywam nowe pasje.


Żydzi i literatura hebrajska pod panowaniem islamu i w krajach chrześcijańskich.

Literatura hebrajska w świecie sefardyjskim do wygnania z Hiszpanii (gatunki literackie i najważniejsi przedstawiciele)

Wkład Elijahu ha-Bachura w rozwój hebraistyki

Solomon Schechter i odkrycie rękopisów w genizie synagogi Ezry w Kairze – najważniejsze grupy tekstów odnalezionych w genizie synagogi kairskiej.

Fajne tematy sobie wybrałam do opracowania. Udało mi się wywalczyć naprawdę interesujące. Co prawda pociągał mnie też "Abraham Geiger i dyskusja wokół misznaickiego hebrajskiego", bo pan naukowiec skojarzył mi się z licznikiem.

___

Byłam w Buwie, cudownym. Obłożyłam się książkami, a potem jedną z nich wypożyczyłam. "The Committed Life : Principles for Good Living from Our Timeless" autorstwa rebecyn
Esther Jungreis. Zaczęłam czytać, poruszające, piękne, głębokie.

wtorek, grudzień 06, 2005

Ayyu-Ha S-Saqi

H. zrobiła ze mną wywiad (zawodowo niemalże udzielam wywiadów, na różne tematy. Następny przeczytacie w "dlaczego" ;)).
Wyłączyła dyktafon i powiedziała:
Olka, a ty sobie zdajesz sprawę z tego, że tu męża nie znajdziesz?


Czy mógłby ktoś wysłać do mnie komunikat o treści odwrotnej od powyższego? Bo nie chcę czuć się jak stara panna mając 20 lat.
____
Reuchlin jest zajęty, chlip! A. była szybsza. Nie chcę pocieszać się Ben-Yehudą, bo go nie lubię.
Czyli - 38 tematów na egzamin ze wstępu do hebraistyki zostało podanych do naszej wiadomości. Data egzaminu: sesja zimowa. LOL.

poniedziałek, grudzień 05, 2005

dialogi na cztery nogi

dr.Tomal: maase to "dzieło" ale również "bajka"
ja (mrużąc oczęta): to w takim razie maase Bereszit to "dzieło stworzenia" czy "bajka o tworzeniu świata"?
dr. Tomal: nie odpowiem na pani pytanie!

;)

mój umysł dominują teraz Hajjudż z rodziną Kimhi na zmianę.

___

Spóźnia mi się okres. Oznacza to, że niebezpiecznie wydłuża się czas, kiedy pozwalam sobie na objadanie się słodyczami i buszowanie nocą po kuchni. Brrr. Jest kiepsko, będzie gorzej?

niedziela, grudzień 04, 2005

elmad...jesz tikwa ;)*

Zasłuchanie. W odtwarzaczu "La Mar Enfortuna". Sefardyjsko, współcześnie, onirycznie. Coś przepięknego. Zanurzam się w tej muzyce, głos Jennifer Charles jest niesamowity.



Chasydzi Modżyc. Ci od muzyki. Słucham ich znowu, po rocznej przerwie. Walce i marsze, chór męskich głosów, głośno, silnie, z życiem. Am Isroel Chaj po prostu.
Chassun's niggun moczy policzki. Skrzypce prowadzą pod chupę, ostatnia droga, potem są już małżeństwem. Chciałabym tak, tak bardzo bym chciała. Dlaczego mając 20 lat czuję się, jakby nic już miało się nie zmienić? Jakbym straciła ostatnią szansę?


*będę się uczyć, jest taka nadzieja