piątek, marzec 31, 2006

skąd?

Ona już ma, już ma taką pewność,
o którą wszystkim wam chodzi.
Zasypia bez żadnych proszków, wino w lodówce się chłodzi.

A więc to jest tak? To takie uczucie?
Trochę się tego boję. Ba! Bardzo się boję! Za dużo mogę stracić.
Ale to nowe, nieznane wcześniej uczucie daje mi tyle szczęścia, że aż trudno mi uwierzyć, że może być kłamstwem.
Tak krótko się znamy.
Jakie ja mam prawo do tego, by mówić o przyszłości, o dzieciach, o sadzeniu drzew w ogrodzie koło jego domu. Jakie ja mam prawo do tego, by mówić, że to będzie też mój dom?
Czy nie jest to po prostu hucpa?
Wpraszać się, zadomawiać.
Z drugiej strony - on mówi o tym samym. Zaprasza mnie do swego życia.
Kiedy spędzamy popołudnie w trójkę jest nam tak dobrze. Leżymy na łóżku, synek turla się po nas i czy ktoś domyśliłby się, że wszyscy mamy różne nazwiska?
Bierze małego na ręce, całuje w główkę i mówi, że to dobrze, że on tak chce, że to jest dla niego przygotowanie. Ale to nie jest to, o czym marzy przeciętny 25-latek. Nawet tak nieprzeciętny jak Maciek.
Nie wierzę, że spacery z wózkiem są szczytem jego marzeń, po prostu w to nie wierzę.

...

Kiedy mówi o przyszłości czuję, że chcę przy nim zawsze. Obiecałam sobie, że nie będę używała tego słowa. Nie ma nic na zawsze. Ale czuję to tak mocno.
I boję się tego uczucia.
I pożądam go.

środa, marzec 29, 2006

z'man ahawa

Jest taka reklama, zdaje się, karty kredytowej. Dziewczyna szykuje się, piękni. Wyszczególnione są ceny sukienki, płynu do kąpieli etc. Na końcu widzimy ją na przyjęciu, spogląda na kogoś z uśmiechem, czyżby triumfalnym? Napis końcowy informuje nas, że żal w oczach byłego faceta jest bezcenny.

...

Po wizycie u fryzjera miałam pójść do Green'a, gdzie obiecał czekać na mnie kochany mój i kochający.
Z uśmiechem na twarzy i nową fryzurą wpadłam do kawiarni, a moje spojrzenie napotkało wzrok Jaakowa, siedzącego z jakąś młodą panienką. Nie tracąc animuszu, lekkim krokiem przeszłam w stronę stolika, gdzie siedział, zaczytany i nieświadomy, Maciek.

Za każdym razem, gdy spoglądałam w stronę Jaakowa, widziałam, że patrzy.
Ale zupełnie mnie nie interesowało, co myśli.
I to było takie...oczyszczające.

Dobrze wygląda, jeśli był tam na kawie, znaczy, że nie głoduje. Bóg z nim i jak to dobrze, że on już nie ze mną.

wtorek, marzec 28, 2006

dzień psot

Śpi na moim łóżku, przykryty małym, niebieskim kocykiem, który ledwo zasłania jego opiekuńcze ramiona i plecy. Jest taki spokojny. Mogłabym siedzieć godzinami i patrzeć na niego.

...

Chciałabym zasypiać przy nim. Czy to dużo?

niedziela, marzec 26, 2006

ahuw jakar

Mama: pasujecie do siebie
ja: lamma?*
M: bo jesteście dziwakami
ja: ?? słucham??
M: no...tacy inni
ja: a dokładnie??
M: jesteście sztywniakami
ja: no wiesz co?!
M: ale w takim pozytywnym sensie...
ja: sprecyzuj!
M: bo wy jesteście tacy...tacy...szlachetni!


hmmm..od dziwaków, po sztywniaków do typów szlachetnych, cokolwiek to znaczy. Interesujące.

*) dlaczego po hebrajsku

___

6. Tydzień Kina Hiszpańskiego
Carmen, film przepiękny. Barwny, intensywny. Historia znana, ale trzymająca w napięciu. Jose głupi, po prostu. A Carmenita...cóż...Ładnie nakręcili scenę jej śmierci - w uścisku z Jose, pocałunku. Pchnięcia nożem i wyraz jej twarzy - rozkosz? ból? Zaczynam rozumieć, dlaczego Francuzi orgazm zwią la petite mort....

sobota, marzec 25, 2006

nadgarstki ma cienkie jak moje

"I niedługo zacznę Was mitologizować, choć uważam, ze już staliście się częścią mnie, należycie do mojego świata na prawach niezbywalnego ogródka (il faut cultiver son jardin)."

...

Nadgarstki ma cienkie jak moje, opieram głowę na jego ramieniu i jest tak cicho, spokojnie i dobrze. Mam łagodne i kojące sny.

...

Pasujemy do siebie jak...jak...sama nie wiem
jak Szelburg do Zarębiny
dokładnie!

środa, marzec 22, 2006

mydło i powidło

W wannie. W powietrzu zapach miodowego płynu do kąpieli (prezent od M. z okazji rocznicy bycia matką). Mama myje mi plecy. Ja mówię:

..wiesz, ja muszę coś z tym zrobić...bo ja się nigdy nie nauczę tego hebrajskiego tak dobrze, jak bym chciała...bo to jest tak, wiesz, że w językach australijskich nie ma pojęcia czasu?...no i w hebrajskim to jest problem, to znaczy dla nas, użytkowników języka polskiego czy angielskiego i francuskiego jest problem. bo to co nazywamy atid czyli czas przyszły to nie jest czas przyszły tylko aspekt niedokonany, a awar czyli upraszczając czas przeszły, to nie czas przeszły tylko aspekt dokonany! czyli imperfectum i perfectum! to co nazywamy czasem teraźniejszym, to tak naprawdę imiesłów! a czas to pojęcie zależne od składni, a nie tak jak w językach, które są nam znane, rozumiesz? to tak jak z tym młodym murzynem, powiesił się w więzieniu, mimo, że miał w nim spędzić tylko dwa dni, a nie umiał sobie tych dwóch dni wyobrazić...no i jak ja nie zmienię sposobu myślenia o czasie, to będę miała problemy!..


mama: dobrze się czujesz?

poniedziałek, marzec 13, 2006

Tata, w trakcie poważnej ojcowskiej rozmowy na temat moich związków z mężczyznami: pamiętaj, że jesteś bardzo atrakcyjna.

Schudłam? Według Taty to super, świetnie, tak trzymać!

___

Mama.
Jeśli nie mam się w co ubrać, to jest to moja wina, bo schudłam i wszystko jest o rozmiar, dwa za duże.
Jeśli mam sińce pod oczami, to jest to moja wina, bo schudłam i pewno mam anemię.
Jeśli nie mam siły na nic to jest to moja wina, bo schudłam i jestem osłabiona.

Czy nie łatwiej byłoby jej powiedzieć, że nie mam się w co ubrać, bo musimy teraz oszczędzać i nie ma pieniędzy na zmianę garderoby. Że moje sińce pod oczami to wynik morderczego trybu życia i chronicznego niewyspania. Że brak sił spowodowany jest tym, że zapieprzam na dwóch etatach (studia od 8 do 15, od 15 do 8 dziecko) i mam wyrzuty sumienia nawet jeśli po zajęciach pójdę na kawę.
Nie wyspałam się od kilku miesięcy. Chciałabym móc rano po prostu poleżeć. Pobyczyć się. Chciałabym nic nie musieć. Chciałabym nie czuć się wyrodną matką co dzień rano, kiedy wychodzę na zajęcia.

Może przesadzam, prawie na pewno przesadzam. Hormony szaleją, pigułki zaczynają działać, zima nie chce sobie pójść precz.
Ale tak cholernie mi się chce poużalać nad sobą. I niech mnie ktoś pogłaszcze po głowie.


Dobrze, że jest M.

niedziela, marzec 12, 2006

Le P'tit Génie

Wpadliśmy z M. na pomysł. Abym nie umarła w Hajnówce - po pierwsze, pojadę tam dwa razy w ciągu wakacji na krócej, a nie raz na długo. Po drugie - jeśli M. nie będzie w tym czasie pracował, pojedzie z nami! A jeśli będzie pracował, pociąg relacji Warszawa-Białystok i PKS Białystok-Hajnówka będzie go dowoził na weekend. Cudowna perspektywa.
Zaczynam przekonywać się do wakacji. Ale na razie troszeczkę. Nie popadajmy w skrajności.

___

Na dworcowym murze naklejona flaga Białorusi, ta prawdziwa. W metrze kilka. M. chce zawiesić jedną u nas w Instytucie. A ja bezwiednie zaczynam zaciągać. Na półce w domu "Pan Tadeusz" po białorusku.

chowory po swojomu, chuczej bude*

Białoruski jest trochę jak mameloszn. Osłuchany od dzieciństwa, to cudowne 'h' zamiast 'g' które odkryłam, że wymawiam prawie tak dźwiecznie jak oni.
To, co się teraz tam dzieje, na Białorusi, jest bliższe niż ukraińska pomarańczowa rewolucja.
Białoruś jest moja.


*mów po swojemu, będzie szybciej

cienko

Sesja zimowa zamknięta, oznacza to, że zbliża się letnia. Słabo mi na samą myśl. Nie, nie boję się egzaminów, nauki. Lubię to. Lubię to przemęczenie, kartki porozrzucane po całym domu, adrenalinę, nerwy. Uzależniam się szybko.
Sesja letnia oznacza wakacje. Wakacje, trzy miesiące cierpień. To, że będzie gorąco jakoś zniosę.
Ale reszta...Gdybym szła do pracy, byłoby w porządku. Kierat, pobudka co dzień rano, cały dzień wrzucony w schemat i czekanie na weekend. Ale weekend siedem dni w tygodniu napawa mnie strachem. 21 tygodni. 147 dni. Wiem, że to będą dni spędzone z synkiem. Cieszy mnie to. Ale na myśl o wyjeździe z Warszawy mi gorzej. Wiem, że powinnam siedzieć w Hajnówce. Swieże powietrze, zdrowa woda itd. Mały tego potrzebuje po całym roku w mieście. Wiem, że nie pojedziemy nad morze ani nigdzie, bo nie ma na to pieniędzy. Nie mogę siedzieć w Warszawie, bo byłoby to samolubne. Nie mogę siedzieć więcej niż 3 tygodnie w Hajnówce, bo umrę.
Wakacje, odpoczynek. Cholera by to wzięła.

__

K. jest w ciąży, a J. będzie tatą. Dwoje dzieci wśród znajomych. Cieszę się. I zazdroszczę. Gdybym miała warunki do tego - chciałabym znowu być w ciąży, znowu mieć dziecko. Już, teraz. Trochę smutno mi ze świadomością, że w tej 5-latce nie ma mowy o kolejnym dziecku. Przyjemności należy stopniować, wiem, ale tak bym chciała...

M.: chciałbym mieć czwórkę swoich dzieci!

czwartek, marzec 09, 2006

a jednak

You scored as Judaism. Your views are closest to those of Judaism. If you are not a Jew, do more research on Judaism and possibly consider becoming one; however, realize that conversion to Judaism is difficult.

Judaism was the first of the Abrahamic faiths; it precedes both Christianity and Islam.

Judaism


96%

Buddhism


58%

Islam


38%

Christianity


33%

agnosticism


29%

Hinduism


25%

Paganism


25%

Satanism


21%

atheism


0%

Which religion is the right one for you? (new version)
created with QuizFarm.com



Nawet głupawe testy w internecie o tym mówią.
A ja? Patrzę jak je hamburgera i płaczę. Ślub jednostronny w kościele - nowa opcja.
Dlaczego zawsze musi być inaczej, niż chciałam?

I dlaczego tak trudno jest mi uwierzyć w to, co zawsze powtarzałam:

To, co się dzieje, to Jego plan, Jego decyzja. Najlepsza dla mnie. Do zaakceptowania i przyjęcia z pokorą. Nie muszę rozumieć. To moja para aduma.

wiosna idzie idzie wiosna

W drogerii prezerwatywy Benetton, produkt dla fashion victims? A może brand addicts?


___

Znalazlam studia dla siebie. Po licencjacie na hebraistyce - Uzupełniające Studium Stosunków Międzynarodowych, specjalność dyplomacja współczesna. SM na Bliskim i Środkowym Wschodzie - jestem kandydatka idealna!

środa, marzec 08, 2006

:)

Wkuwałam jak wariatka, M. dowoził mi kserówki i przepytywał zamiast całować - ale warto było. Tomal złożył podpis pod zaliczeniem, nie wywalą mnie ze studiów :)
Sraty taty paradygmaty, odmiana w pa'al i pi'el mi nie straszna :)

__

F.: szkoda, że już jesteś zajęta...

kilka słów, a dobry humor wrócił na dobre

sobota, marzec 04, 2006

sobota prasująca

"Kobieta, kiedy chce się pokazać, "robi się" - maluje, przebiera. A facet? Wystarczy, że się umyje i estetycznie ostrzyże."

"Idąc nocą ciemną ulicą, nie obawiam się, że mnie ktoś zgwałci. Nie boję się, że z powodu zajścia w ciążę zostanę bezrobotny. Kiedy jestem rozdrażniony, nikt się nie zastanawia, jaki to dzień mojego cyklu. Gdybym wychowywał samotnie dziecko, to wszyscy by mnie uznali za bohatera."

Wysokie Obcasy, nr 9 (359)
___

- Jak chcesz, żeby mały na ciebie mówił? Po imieniu?
-Tato.

czwartek, marzec 02, 2006

abre la puerta

Zadzwoniłam do przychodni, chcąc umówić się na wizytę do ginekologa. Cały czas wierzę w to, że moi rodzice po coś płacą te koszmarne składki i kiedy tylko mogę, korzystam z usług państwowej służby zdrowia.
Spodziewałam się, że wizytę ustalą mi na drugą połowę kwietnia, w sam raz. Nie mam pilnych potrzeb.

Zadzwoniłam raz. Nikt nie odbiera.
Drugi raz. To samo.
Trzeci raz. Zajęte.
Po siódmym razie skontaktowałam się z O., która mówiła mi coś o swojej prywatnej lekarce, któa ma podpisaną umowę z NFZ. Dostałam numer telefonu.
Zadzwoniłam do prywatnej przychodni.
Miła pani zaproponowała mi wizytę w najbliższy poniedziałek.
Umówiłam się i poczułam złośliwą satysfakcję.
Moja rejonowa przychodnia nie dostanie refundacji za mnie.
Ha ha ha!
(grzmi, nieboskłon przecina błyskawica)

___

Lektura w metrze. Cała Polska bije dzieci.
Nie mogę czytać. Mdli mnie.
Jak można skatować kilkumiesięczne niemowlę?

Spoglądam na swojego synka. Jego równieśnik, chłopczyk urodzony dokładnie dzień później, co mój syn, został zgwałcony i zabity drewnianą deską przez ojca.

Ojciec został sądzony nie za morderstwo, ale za pobicie ze skutkiem śmiertelnym.


nie mogę, po prostu nie mogę
prawo i sprawiedliwość, kurwa