środa, czerwiec 28, 2006

proszę

Jutro Tomal.

Tata mówi
nie grzesz, przecież jesteś szczęśliwa, nie możesz płakać z powodu pierdół, popatrz na synka
nie marnuj zdrowia na sprawy tak nieistotne


czytam:
Spending time reading useless novels is a violation of the halacha of "al tifnu el ha'elilim and moshav letzim." The same applies to engaging in any form of unproductive entertainment.

Jakbym słyszała Tatę.

Zmęczenia ciąg dalszy.

Wchodzę na plac zabaw, synek zauważa mnie. Biegnie w moją stronę, ja kucam, a on zarzuca mi rączki na szyję i tuli się całym ciałem.
Wszystko ze mnie spływa.
Dla takich chwil warto żyć.

wtorek, czerwiec 27, 2006

..

Najpierw uczysz się tyle, że własny Tata prosi cię, żebyś zrobiła przerwę i odpoczęła. Potem czekasz w samo południe przez trzy godziny na swoją kolej. Wchodzisz już zmęczona, mokra od potu i na pierwsze pytanie odpowiadasz bardzo dobrze. Na drugie średnio, ale też dobrze. Przy trzecim namyślasz się długo, ale coś mówisz. Przy czwartym zaczynasz i nie kończysz. Jest ponad 30 stopni i masz mdłości.

Słyszysz, że masz przyjść we wrześniu i do tego czasu uzupełnić luki.

...

myślałam, że strzelę tej suce, a potem pod prysznicem poryczałam się ze złości

niedziela, czerwiec 25, 2006

gance miszpoche

Gance miszpoche czyli cała rodzina.

__

Arkadia, kawiarnia. Mama i ja pijemy latte lodowe. Nagle mama podskakuje na krześle i pokazuje mi coś lub kogoś zezując w stronę kolejki do kasy.
ja: (szeptem) o co chodzi?
mama: (podekscytowanym szeptem) nie widzisz?
ja: ale czego?
mama: no jego!
ja: kogo??
Widzę obdartego i niedogolonego młodego faceta. Ma koszmarne buty i wygląda jak skrzyżowanie lumpa z motocyklistą. Wychodzi.
mama: (normalnym głosem) To był Małaszyński!
ja: kto?
mama: (oburzona) no ten Najpiękniejszy z zeszłego roku!
ja: no rzeczywiście zeszłoroczny...

__

Ranek, rok szkolny.
ja: dlaczego Łukasz nie wstaje? nie idzie do szkoły?
mama: napisał mi smsa, że nie idzie na pierwszą lekcję.
ja: smsa? dzieli was ściana!
mama: ale ja do niego dzwoniłam, żeby go obudzić...

__

Wieczór. Mama w kuchni, Tata w sypialni.
tata: (nawołuje) Anulka....
mama: (zmywa i nie słyszy)
tata: zróbcie mi szuru-buru
ja: (ruszam się i idę do Taty) co zrobić?
tata: szuru-buru, ale prawdziwe
ja: (zdziwiona) ale co to jest szuru-buru?
tata: mama będzie wiedziała
ja: (wróciłam do kuchni) tata prosi o prawdziwe szuru-buru
mama: okay

Okazuje się, że to koktail z truskawek i kefiru. Sztuczne szuru-buru to truskawki z cukrem gniecione widelcem.

____

I jak ich nie kochać?

piątek, czerwiec 23, 2006

al tiszkach oti...

Śpiewa Efrat Ben Cur.

Niskie Cześć Olu wybudza mnie z zamyślenia, miękną mi kolana.
Nie można mu odmówić uroku. 10 miesięcy temu...Ładnie było. Inaczej.

niż teraz

__

kurewski dzień ojca
mam nadzieję, że kiedy mój syn dorośnie do wieku, kiedy robi się laurki, będzie miał komu dać swoje dzieło w ten dzień
no bo co ja mu powiem?

__

Penne z fasolką szparagową i pesto.
Pesto robi się banalnie. Pęczek bazylii, pół szklanki oliwy z oliwek, garść pestek słonecznika, duży ząbek czosnku lub dwa małe, 5 łyżek parmezanu. Miksujemy na masę, a potem wlewamy ją do ugotowanych wcześniej w jednym garnku i odcedzonych zielonej fasolki i makaronu. Mieszamy, dodajemy sól i pieprz i jemy.

Jestem boska. Ale od tego gotowania przytyłam już prawie kilogram. Chociaż do wagi sprzed roku brakuje mi 12.

środa, czerwiec 21, 2006

zmęczenie

Nie mam siły już. Nie umiem skupić się nad nauką. Mdli mnie od gorąca.
Za tydzień dwie poprawki. Nie mam siły.

__

gorący wieczór, mały stolik, niewygodnie
strach, by nie dotknąć się pod stołem
i miękki, mięciutki policzek, zarost kłujący po całym dniu

myśli trzeba okiełznać, nie można wyobrażać sobie za dużo
kolega to kolega

ładnie pachnie

wtorek, czerwiec 20, 2006

caprese

Palce pachną mi świeżą bazylią.

Jest gorąco, żółte korale na zielonej bluzce, staram się patrzeć prosto przed siebie.

__

Dopóki nie nauczysz się być szczęśliwa sama ze sobą, nigdy nie będziesz szczęśliwa w związku.

poniedziałek, czerwiec 19, 2006

wiem

Już teraz czuję, że to była dobra decyzja.

ale
jakoś mi tak smutno

Nie lubię być sama. Nie nadaję się na singla. Narzucam się ludziom, męczę, mówię za dużo i bez sensu. Szukam. Czuję się żałośnie.

Jaśmin pachnie pięknie i odurzająco.



sobota, czerwiec 17, 2006

pan neseser i ja

kolorowo

Świeży szpinak, świeże truskawki, camembert albo lepiej ser bardziej ostry, pomidorki cherry, sok z cytryny, oliwa.

Aviatar Banai, ciąg dalszy.

Co łączy Hajle Selassje, Jana Pawła II, Judasza i Heroda?
Czyli egzamin z antropologii kulturowej. Zdany.
Ogłaszam koniec sesji, opijam go w samotności.

Za 10 dni egzaminy poprawkowe. Z historii poprawki nie mają tylko dwie osoby z grupy.

Na studia uzupełniające magisterskie, ILS, specjalność tłumaczeniowa, przyjmować będą z każdym licencjatem. Muszę przez najbliższe dwa lata nauczyć się znów mówić po francusku, poza konkursem dyplomów licencjata obowiązuje rozmowa. W języku. O języku.

__

Jednak. Znowu. Jestem człowiekiem. Jestem kobietą.
Bałam się już, że zabrakło we mnie tego, co zawsze było w nadmiarze. Rozlewało się i oblepiało niewinnych swoimi mackami. Było mi z tym strasznie, było mi z tym cudownie.
Przez ostatnie miesiące czułam brak. Pustkę. Byłam z plastiku.
Przedwczoraj pojawił się pierwszy rumieniec.
Wczoraj mrowienie, skurcz mięśni.
Dziś oblało mnie gorąco.


Chcę to wykorzystać. Chcę tego dopełnić.

chcę
chcę

.....chciałabym

piątek, czerwiec 16, 2006

Hajle Selassje

Czytam Kapuścińskiego, na egzamin.
Uczę się, na egzamin.
Umawiam się na rower, na jutro, na noc.
Słucham muzyki, na dobry nastrój.

5'nizza
Efrat Ben Cur
Aviatar Banai

koją, kołyszą

czwartek, czerwiec 15, 2006

jak

Rower, nie ruszany od kilku lat.
Wycieczka dwugodzinna, nocna, rześka i przyjemna. A potem długi postój i rozmowialiśmy, rozmawialiśmy, rozmawialiśmy...


F. uśmiech ma tak ładny, a ja właśnie wróciłam do domu i nie mogę wyjść z podziwu nad sobą.
Skąd, jak i dlaczego w moich słowach, uwagach, odpowiedziach i żartach tyle dwuznaczności? Dlaczego to wypływa ze mnie bez mojej kontroli?

..a może ja właśnie chcę tak mówić?

wąż kusiciel
zła kobieta
no no no

44322000



Ten tajemniczy kod oznacza:
4 z pnjh nr 1
4 z biblijnego
3 z filozofii (jak na pół wieczoru nauki i kompletne nierozumienie tego, co mówiłam, to świetnie)
2 z historii (a to niespodzianka! ale mam za swoje, zamiast o Abrahamie powinnam była pisać o Jozuem, głupia kobieta. no i prawie cała grupa oblała, pociesza mnie to)
0 i 0 to nie znane jeszcze oceny z pnjh nr 2 i 3
0 ostatnie to egzamin z antropologii, który ciągle przede mną, a już wiem, że dwie dziewczyny oblały

___

Impreza u W. Kręcę żółtymi koralami. Nocny autobus pełen zawiedzionych kibiców. Muśnięcia spojrzeń w ostatnim metrze, miły dreszcz.

wtorek, czerwiec 13, 2006

ała

1. Teorie na temat pojawienia się Izraelitów w Kanaanie. (20 pkt.)

Ciekawa sprawa. Pisałam o tym, co podaje Biblia, pisałam o teorii Albrighta (skojarzył wędrówkę Abrahama z migracjami Amorytów), Odenie i innych mędrcach. Ale raczej maksa nie dostanę.

2. Wojny z Moabem i Aramem. (20 pkt.)

ha ha ha
nic nie napisałam
jakie wojny?

3. Pierwsza wojna żydowska (10 pkt.)


Tu akurat byłam masterem i napisałam pięknie. Popełniłam tylko jeden błąd, mianowicie podałam złą walutę. W 66 roku w.e. prokurator Florus pobrał ze skarbca Świątyni 17 talentów, a nie talarów. Wiem, że i to na 'tal..' ale błąd kretyński.

4. Lektura (10 pkt.)


I niech mi ktoś powie o co tej wariatce chodziło. Przeczytałam "Prorocy - słudzy Słowa" Stachowiaka i postanowiłam podać, że przeczytałam też "Obrzędy i symbole Żydów" de Vries'a.
Ale co ja miałam pisać w tym punkcie? No więc skleciłam kilka okrągłych zdań o tym jak mnie książka Stachowiaka wzbogaciła i co mnie w niej zainteresowało, i że moja wiedza pogłębiła się w sposób znaczący. A de Vries zachwycił mnie swoim gawędziarskim stylem.
Nie czytałam, zaznaczam.

a za 12 godzin egzamin z filozofii, a ja nadal czekam na litościwą duszę, która mi pomoże!

poniedziałek, czerwiec 12, 2006

ojojoj

Za 12 godzin będę miała egzamin z historii Izraela w starożytności. Bardzo szumną nazwę ma ten przedmiot.

A w środę mam egzamin z filozofii. I niby dobrze, że ustny, bo umiem grać osobę, która WIE.
Gorzej, bo mam opracowany jeden temat na trzy.
Jeśli ktoś z szanownych czytelników może mi napisać kilka prostych zdań na te tematy to będę wdzięczna.
Oto one:

Spór o status norm. Emotywizm. Kantyzm.

Zasady racjonalności przekonań wg Davida Hume'a.

Naturalizm i antynaturalizm w etyce.


Mam zrobiony tylko ostatni temat. A raczej - mam trzy formułki do wyklepania.
oj

niedziela, czerwiec 11, 2006

ha!

9 stron. Jestem mega mistrzem. Od patriarchów do zburzenia drugiej świątyni.
Kiedy Tytus zdobył Jerozolimę, a potem spalił świątynię, zakręciły mi się łzy w oczach.

___

- Hawerim*?
- Hawerim.

Tak powinny się kończyć związki.


* przyjaciele

saturday night fever

Impreza w Jadłodajni Filozoficznej udana, chociaż jak na mój gust za dużo Hawa Nagila.
Tańczyłam, co zaskoczyło najbardziej mnie samą. Piłam nieco i cały czas zachowałam nieskazitelną trzeźwość. Nareszcie.
Różowe jelenie są demoniczne, a Syrenka sexy.

___

Tusz do rzęs L'Oreal Lash Architect zdał egzamin na piątkę. Żadne łzy go nie ruszą. Kolor: noir amethyste.

___

J'suis celibataire.

piątek, czerwiec 09, 2006

różowo mi - kraina landrynek

Zrobiłam sobie przekrojowy test i M. też sobie zrobił. Jestem tylko o 1 punkt mniej męska od niego.
nie zaskoczył mnie ten wynik powiedział M.

Czy ja jestem męska?

Oglądam się za pięknymi kobietami, mogę uprawiać seks bez miłości, nie umiem rozmawiać o uczuciach, kiedy się złoszczę to przeklinam i mam ciężką rękę

ale przecież

chcę żeby mnie ktoś tulił i chronił, i kochał mocno, dawał mi kwiaty bez powodu i mówił, że jestem najpiękniejsza


___


kupiłam sobie spodnie do chodzenia po domu, rozmiar 36 (tryumfalny okrzyk)
żeby nie było zbyt męsko
amarantowe

___

W centrum handlowym mignęli mi O. i P. Ona w czarnej chustce na głowie, ubrana jak trzeba, on na czarno, broda dłuższa niż wtedy, gdy widziałam go po raz ostatni. Kiedy ich poznałam palili trawę na imprezach. Zmieniło się na dobre.
Ja też tak chcę.

Oglądaliśmy z M. zdjęcia z Kirias Tosz. Zapytał czy naprawdę tak byś się ubierała gdybyś mieszkała w takim miejscu?
no jasne odpowiedziałam a co ty myślisz, ja bym strasznie chciała!
był w szoku

wiem za czym tęsknię




czwartek, czerwiec 08, 2006

oh yeah

1. Okres patriarchów


- Dzieje Izraela przed wyjściem z Egiptu są opowieścią rodzinną.
- Niektóre szczegóły w biblijnych opowieściach o patriarchach – imiona osobowe, zwyczaje społeczne, praktyki prawne i pewne aspekty stylu życia – odpowiadają znanym zjawiskom kultury z II tysiąclecia w Mezopotamii, Syrii i Kanaanie.
- Albright skojarzył wędrówki Abrahama z migracjami Amorytów i datował Abrahamową fazę okresu patriarchów na koniec III tysiąclecia.
- Imiona Izaak i Josef są typu amoryckiego.
- Wiele zwyczajów z Ks. Rodzaju ma paralele w praktykach z II tysiąclecia.
- Oden twierdzi, że opowieści o patriarchach reprezentują rozwinięcie dwóch typów rodowodów: linearny (Abraham – Izaak – Jaakow) i rozczłonkowany ( 12 synów Jaakowa )
- Postacie biblijne są uważana za eponimiczne.

Eponim to osoba rzeczywista lub zmyślona, od której wywodzi się nazwę późniejszej grupy, lub zakłada się, że ta nazwa od niej pochodzi.


___

Na czwartej stronie przestaję rozumieć to, co piszę. Dynastia Jehu i potomni czekają do jutra.

___

Nie umiem rozmawiać.

prawie jak Nigella ;)

Miło robi się ciasto. Mąka, woda, olej, jajko i sól. Zagniatamy, mieszamy, brudzimy się po łokcie.
Dlaczego nos swędzi najbardziej właśnie wtedy, kiedy całe dłonie są cieście?

Zgrabną i sprężystą kulkę trzeba rozwałkować na cienki placek, a potem pokroić na kwadraty o boku 6-8 cm. Na każdy kładziemy dwie lub trzy połówki truskawek, uprzednio posypanych cukrem i odstawionych. Muszą puścić sok. Sklejamy dokładnie brzegi ciasta otrzymując coś między chińskim pierożkiem won ton, a żydowskim ciastkiem hamantaszen. Wrzucamy pierożki na gorący olej, raczej głęboki i smażymy aż się zarumienią. Odkładamy na chwilę na kawałek papierowego ręcznika aby tłuszcz obciekł, a potem na talerze, śmietana z cukrem i jemy.

ja: Mamo, czy już jestem Nigellą? Nawet ubrałam się jak ona!
Mama: (patrząc na mój długi rękaw i spódnicę) masz za słaby makijaż...

Mama nie trawi Nigelli, a Tata zjadł prawie wszystkie pierożki.

____


Egzamin ustny z hebrajskiego. Koleżanka przede mną wylosowała temat "Czy Kościół w Polsce za bardzo angażuje się w życie państwa?". Kiedy przyszła moja kolej chciało mi się śmiać. Mój temat? "Mąż idealny".
ha ha ha

środa, czerwiec 07, 2006

la vie est triste comme un verre de grenadine

Zaliczenie z hebrajskiego. Temat wypracowania: Warto czy nie żenić się młodo?

__

Wycieczka po wpis od mgr M. K. Prawie ocieram się o ramię Jakuba, serce mi staje. A potem pytam sama siebie. Po co te nerwy? Uspokajam drżenie rąk.
Mgr M. pyta, czy nie boję się go spotkać, czy to nie problem. A potem mówi, że jest pełna podziwu, matura w terminie, u niej czwórka, dajesz sobie świetnie radę.

__

Słucham Mylene Farmer, Désenchantée. Marzę o obejrzeniu filmów o Bridget Jones i zjedzeniu pudełka czekoladek. Marze o radosnym nie-myśleniu, luzie, odpoczynku.

wtorek, czerwiec 06, 2006

asiti kama dwarim*

Biblijny zaliczony. Na czwórkę.
Roman spojrzał i zapytał czy mnie to satysfakcjonuje. Słucham?! Chciałam mu paść w ramiona!
____

Spotkanie z Marcinem. Rozmawialiśmy tak, jakbyśmy ostatni raz widzieli się dwa tygodnie temu. Było cudownie. Wyciąga mnie do Multikina na transmisję jakiegoś meczu mundialowego. O rrany!

Tak, wierzę w przyjaźń między mężczyzną a kobietą.
____

Widziałem cię jak siedziałaś w czytelni, ale nie chciałem przeszkadzać, bo zawzięcie dyskutowałaś z koleżankami.

Nie wiedzieliśmy się przedwczoraj, wczoraj, dziś i nie zobaczymy jutro. A on nie chciał mi przeszkadzać w rozmowie! Zdaje się, że jest tak samo zakochany we mnie jak ja w nim. Albo tak beznadziejny jak ostatnio o nim myślę.

Wiem, ze to wspaniały i cudowny facet. Prawdziwy skarb. I chyba czas skończyć ten związek dopóki jeszcze nie uważam go za zupełnego kretyna. Smutne to.


*zrobiłam kilka rzeczy

niedziela, czerwiec 04, 2006

moje życie jest zupełnie nieciekawe

Poniedziałek: zaliczenie z gramatyki. Ponad 40 wzorów odmiany czasowników do nauczenia się. Około 400 czasowników do wkucia. Poprawka we wrześniu.
Potem wizyta w BUW i poszukiwanie jakiejkolwiek książki, która może stać się moją lekturą na antropologię.

Wtorek: ustne zaliczenie z biblijnego. Śniło mi się, że z pisemnego dostałam jedynkę. Pokłóciłam się z Romanem, a potem poobrażaliśmy się na siebie. Chciał mi pożyczyć podręcznik, abym nauczyła się na poprawę, ale powiedziałam "bez łaski". Wrzesień?
Spotkanie z Marcinem.

Środa: pisemne zaliczenie ze współczesnego hebrajskiego. Uczę się słówek i powtarzam konstrukcje. Nie powinno być źle.

Czwartek: ustne zaliczenie ze współczesnego hebrajskiego. Nie mam zamiaru się przygotowywać.

Piątek: opracowywanie tematów na filozofię, nauka do antropologii i historii starożytnej.
Moje 21. urodziny.

Sobota: wieczorem lans z dziewczynami.

___


Spokój ducha daje Souad Massi i jej piękny głos.


___

Daję sobie trzy tygodnie. Jeszcze trzy tygodnie.