niedziela, kwiecień 29, 2007

krajanka owsiana ze śliwkami

Zrobiłam ciasto. Zamiast mąki razowej użyłam pszennej. Zamiast brązowego cukru - białego. Zamiast śliwek z cynamonem - malin, mrożonych. Wyszło pyszne. Tak pyszne, że ach.

Oglądam w kółko Siouxsie. Idealna jest.

kuchnia

Wiosna w kuchni. Wiosna za oknem. Dużo jemy. Zamarzyliśmy o hot dogach. Poszliśmy po parówki do sklepu koszernego ( parówki z indyka zawierają tł. wp.), ale dostaliśmy tylko kabanosy. Nie zraziło to nas, więc wieczorem zjedliśmy pyszne, gorące hot dogi z kabanosami zamiast parówek, musztardą i keczupem. Obłęd.
Potem kupiłam całe mnóstwo szczawiu, z którego ugotowałam zupę. Idealną, kwaskowatą zupę. Do niej młode ziemniaki z koperkiem i było cudnie. Na wieczór filmowy zrobiłam nachos ( Dwie części mąki kukurydzianej, jedna część mąki pszennej, olej, woda. Wyrabiamy ciasto, rozwałkowujemy najcieńsze jak się da placki, które potem smażymy na suchej patelni, na małym ogniu, aż purchle będą ciemno brązowe. Po ostygnięciu łamiemy na kawałki. ) z dipem czosnkowym. A zaraz będę piekła krajankę owsianą ze śliwkami.I obiecuję, obiecuję więcej nie narzekać wchodząc na wagę.

___

Do obejrzenia trailer filmu o skinheadach. „This is England”.

Etykiety:

wtorek, kwiecień 24, 2007

icon

Dwa dni bardzo inne od poprzednich, momentami bardzo podobne do przyszłych.
Rano wyplątałam się z kołdry, wzięłam dziecinę za rękę, poszłam się wykąpać, a dziecina bawiła się spłuczką. Reszta rodziny pogrążona była w śnie. Ubrałam się, zrobiłam młodemu śniadanie, posprzątałam kuchnię, wyprowadziłam psa, napiłam się kawy, zjadłam pół bułki, ubrałam dziecinę. Wyszliśmy. Pojechaliśmy.
A potem ucałowałam mojego ukochanego w obydwa policzki i czoło, wypiłam pół kawy, zrobiłam pa pa synkowi i poszłam.
Wróciłam po kilku godzinach. Tak było dwa dni pod rząd. Przez dwa dni pod rząd mój syn był pod opieką tylko i wyłącznie Kuby. Spacery, karmienie, przewijanie, cały ten cyrk – wszystko to zostawiłam Kubie.

Chcę mieć jeszcze jedno dziecko – dla samej przyjemności patrzenia, jak się nim zajmuje.
Jutro nie pójdę na zajęcia. Dam mu pospać.

______

Trochę opadłam z sił, jednak. Wychodzi ze mnie napięcie, wylewa się ze mnie. Irytuję się, podnoszę głos, płaczę. Dwie chore osoby, dziecko, arogancki młodzieniec i wredny pies to dużo jak na mnie. Boję się co będzie. Chowam się po kątach, upycham po kieszeniach papierosy, których obiecałam sobie nie palić, walczę z gitarą do odrętwienia opuszków palców.


Słucham Siouxsie and the Banshees. Siouxsie mnie hipnotyzuje. Siouxsie zabiera mnie daleko stąd.

niedziela, kwiecień 22, 2007

tgthr


Etykiety:

noo

Jak to się może, oj może.
Od czwartku usiłuję utrzymać wszystko w stanie sprzed czwartku. Od czwartku Mama potrzebuje pomocy w przebyciu nawet kilku metrów. I nagle, w raz z Jej chorobą, okazało się, że cały świat zależy od Niej.
To, że jutro pójdę do szkoły (od środy nie byłam) zawdzięczam Kubie, który zajmie się młodym (mój Brat nie umie go nawet przewinąć). Nie pójdę rzecz jasna na wszystkie zajęcia, bo nie mogę zostawić domu na cały dzień.

Ale nagle przybyło mi milion zajęć i zupełnie niespodziewanie przybyło mi sił. Doszło do tego, że dziś rano pomiędzy robieniem śniadania Mamie, Tacie (też chory, ale to inna bajka), sprzątaniem kuchni i kilkoma innymi czynnościami, upiekłam muffiny czekoladowe dla Dziadków Kuby.

Pewne oczywistości okazały się nie takie znowu pewne. Uświadomiłam sobie bardzo, bardzo mocno, że moja przyszłość jeszcze bardziej zależy od moich Rodziców niż było to kiedyś. To bardzo proste – do momentu, kiedy mój syn nie pójdzie do żłobka/przedszkola, Oni się nim zajmują. A ja mogę studiować.


Na szczęście, wbrew początkowym lękom, Mama nie pójdzie do szpitala, będzie dochodzić do zdrowia w domu. Na szczęście, to nic bardzo poważnego. Bardzo się baliśmy. Bardzo

wtorek, kwiecień 17, 2007

świetna zabawa...

Teraz będzie (nie) do śmiechu.
Jako matka niegdyś karmiąca nie posiadam biustu jak z rozkładówki. Trudno. Jako kobieta, która jest cudem natury i waży 9 kg mniej po ciąży niż przed ciążą, tym bardziej nie posiadam biustu jak z rozkładówki. Kubie się podoba. Mnie nie.
Poszukiwanie biustonosza to mordęga. Najlepszy sposób na zepsucie sobie nastroju.
Bo tak naprawdę, to szlag mnie trafia kiedy widzę te wszystkie piękne, koronkowe, subtelne, jedwabne, szyfonowe...echhh... Nie dla mnie one. Nie dla mnie cuda od Intimissimi, nie dla mnie biustonosze z kolekcji z „sexy”, „beauty”, „delicate” w tytule. O nie.
A na domiar złego, dziś w sklepie z bielizną pani podała mi coś nie całkiem paskudnego, założyłam i poczułam, że to jest to. To jest to. Spojrzałam na rozmiar. 65 D.
To coś takiego istnieje?
Ekstra. Jeśli wejdę do jakiegokolwiek innego sklepu z bielizną i poproszę o biustonosz o rozmiarze 65 D uznają mnie za wariatkę.

wieczór

Nie spędzamy razem wieczoru. Jak mi dziwnie. Niby mam masę rzeczy do zrobienia, ale nie mam pojęcia tak naprawdę co ze sobą począć. Zazwyczaj o tej porze siedzi tuż obok mnie. Kiedy skończymy pracę idziemy do drugiego pokoju. Herbata, ostatnio nałogowo Lipton Alps, muzyka, zazwyczaj John Zorn albo Elysian Fields. I siedzimy sobie w półmroku, rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy...

Przypominam sobie różne słodkie wydarzenia, takie karmelki pamięci.
Tak jak wtedy, kiedy w czasie zabiegu zasłabłam, a potem zadzwoniłam po niego, żeby przyjechał, bo sama nie dotrę do domu. I przyjechał, ja siedziałam w poczekalni z herbatą blada i zmęczona, a lekarka wezwała nas oboje do gabinetu. Objął mnie i słuchał w skupieniu, kiedy mówiła co się stało i proszę dziś dać jej odpocząć, niech się pan żoną zaopiekuje, poprzytula, a on w tym momencie pocałował mnie w głowę. I to było tak piękne, tak piękne...

czwartek, kwiecień 12, 2007

.

Mama i Babcia Kuby zastanawiały się jaki wpływ na nas ma fakt, że oboje jesteśmy spod znaku Bliźniąt. Kiwały głowami, kiwały, a my stwierdziliśmy, że tak właściwie to my trochę jesteśmy bliźnięta. Kiedyś myślałam, że tylko ja tak myślę jak myślę. Aż pojawił się ON.
Mam na coś ochotę, a on to robi. Nie wypowiadam nawet pół słowa. Zaczynam zdanie, on je kończy.

Interesujemy się swoimi pasjami. Wzajemnie.
Przeczytał już z siedem książek izraelskich ( Oz, Kiszon, Jechoszua, Szalew ). Prosił o następną. Tylko żeby była napisana przez Żyda, żeby się działo w Izraelu, dobra? No to ciach. Mamy. Ja czytam za to Spirit Of 69: A Skinhead Bible. W kolejce czeka Moje dwa i cztery kółka. Ten wieczór sponsoruje z kolei Skrewdriver. Mam w związku z tym dylemat natury moralnej. Pan, który założył ten zespół, założył też organizację Blood & Honor. Trochę głupio więc go wspierać. Z drugiej strony – słucham starej płyty. Dylemat na miarę lustracyjnych – artysta co donosił przestaje być dobrym artystą w chwili, gdy się o tym dowiadujemy?

wtorek, kwiecień 10, 2007

wieczór sponsoruje Peter Murphy

Wróciliśmy. Było świetnie. Mazurek, dzieło moich bladych dłoni, szybko stał się tylko wspomnieniem. Iggy bawił się z Młodym. Jego Rodzina, jak zwykle – super. My, jak zwykle – super.

( mój sobotni zły nastrój, kiedy milczałam mu do słuchawki a on wiedział dlaczego, a ja wiedziałam, że źle robię i bez sensu i nie mam prawa, kiedy zrobiłam mu przykrość wcale tego nie chcąc i kiedy byłam tak zazdrosna i tak nieszczęśliwa jak nigdy wcześniej, to wszystko zniknęło, to wszystko odeszło, bo ja wiem, wiem, wiem )

Słucham Bauhausu. Bauhaus to moja miłość od pierwszego usłyszenia. Mistrzowie. Chcę na ich koncert. Chcę ich poczuć blisko.
Poprosiłam Kubę o gitarę basową. Spróbuję i zobaczymy co się stanie. Jeśli uznam, że to coś dla mnie, to super – będę mogła pograć sobie z Davidem J.


Mam na policzku otarcie skóry piekące, słodka pamiątka po wtulaniu twarzy w chropowatą, ostrą korę drzewa, o którego pień opierałam się śmiejąc się w duszy, a deszcz padał na nas, a kwiecień zimny jest tego roku, a my razem, zawsze razem, chrzcimy mazowieckie lasy

___

Pocieram policzek, niech piecze, niech boli, zawsze, chcę zawsze pamiętać, niech boli, pragnę tego bólu który zastępuje mi jego pocałunki

środa, kwiecień 04, 2007

agnostic front

Myślę głośno tak nam jest dobrze, że coś się pewno zepsuje, a on zatrzymuje się i mówi, nawet tak nie myśl, nie myśl tak, peszę się tymi swoimi strachami a on ciągnie czy nie uważasz, ze po tym wszystkim co przeszłaś nie należy ci się teraz coś dobrego? odganiamy złe myśli, a na chodniku leży błyszcząca jednogroszówka. Podnosi ją i mówi to na odczarowanie twoich słów, a potem śmiejemy się, rozmawiamy o wnukach, o dalekich podróżach, o chłopakach, którz będą przychodzili do naszej córeczki i będą mówili ej, ale ty masz dziwnych starych. i o młodym mówimy, liczymy kiedy pójdzie z nami na pierwszy koncert. Młody idzie koło nas i zbiera kamienie, to jego nowa pasja. Z każdego spaceru wraca ze dwa kilo cięższy - po kieszeniach ma popakowane całe garście kamieni. Chwalę się, że naprawiłam wózek, ale ty jesteś zdolna mówi, a ja tłumaczę, że kiedy dziewczynka zostaje samotną matką, to rośnie jej w mózgu strefa od spraw technicznych, dlatego umie przebrać się za tatę i na przykład złożyć łóżeczko albo naprawić wózek. A on mówi przecież już nie jesteś samotną matką, powinno ci się to zlikwidować. Idziemy pod rękę a ja dotykam jego tricepsu i całuję go w czoło i jestem bezpieczna, jestem bezpieczna

niedziela, kwiecień 01, 2007

sof szawua

Za każdym razem, kiedy uda nam się spędzić razem więcej niż 10 godzin bez przerwy czuję, że dotknęłam raju.
Wyszedł właśnie. Jeszcze chwilę temu stał na schodach i patrzył na mnie tak, jak tylko on umie patrzeć.
Od piątkowego wieczoru do teraz – razem. O tyle piękniej, że w trójkę. Jadłodajnia i dzieciaki biegające po podwórku, wspólne jedzenie pizzy z teściami in spe, długie nocne rozmowy, spacer po Łazienkach i tosty u W. Razem, razem, razem.
Przesiąknęłam jego zapachem.
Powiedziałam co mi leży na sercu. Postaram się więcej już nie myśleć. Postaram się.


_______


Ziemia tylko dlatego się kręci
Że czekasz na mnie na schodach kamiennych
I kiedy cię nie ma a później jesteś
To cud chociaż tak jest codziennie



Napisał...


_______

Namówiłam Szczęście na kupno płyty The Small Faces i uprosiłam, żeby mi ją na ten wieczór zostawił. Dlatego dzisiejsza praca będzie miała szansę zyskać aromat nieco modsowski. ( Do pracy najlepiej nadają się Surfaris. Są super. Nie jestem niestety w stanie skupić się na pisaniu słuchając swojej ulubionej muzyki czyli chłodów new wave i cold wave. Nawet Bauhaus mi przeszkadza w pracy, nawet! )