poppy day
No i chyba mam tę pracę. A właściwie to tak, już mam. Za dwa tygodnie kolejne spotkanie i podpiszemy umowę. A do tego czasu muszę napisać i wysłać trzy teksty. Cieszę się, tak po prostu się cieszę. Pakiet pierwsza praca w wersji lux – nie jestem kelnerką, tzn. nie wykonuję zajęcia, które nie pokrywa się z moimi zainteresowaniami, wykształceniem oraz planami na przyszłość. Chcę pisać i pisać będę. A tu nawet mi zapłacą. Wow. ( łał mówi Mały )
No i zaszalałam. Kilka dni temu pani w sklepie dała mi do przymierzenia śliczny biustonosz, a ja widząc nazwę gwałtownie zaprotestowałam. Ale jednak założyłam i ...oniemiałam. Dziś wciągnęłam lubego do przymierzalni, upewniłam się, że to jest to i nabyłam to różowe, urocze bieliźniarskie cudo drogą kupna. Biustonosz nazywa się tak, że w życiu bym nie przypuszczała, że coś takiego zdobędę. Nazywa się Sexy Temptation i tak naprawdę na początku skusiło mnie właśnie to. ;)





