nic!
Tylko herbata i "Absolwent" na DVD. A jutro koncert Dick4Dick i mam wszystko w nosie.
Wakacje, wakacje!!!
"(...) ludzka, to znaczy dziecinna, ciekawa, wielowarstwowa, niemoralna."
Tylko herbata i "Absolwent" na DVD. A jutro koncert Dick4Dick i mam wszystko w nosie.
Za ten wegetariański shit należy mi się medal z tofu. Kiedy Młody bierze dokładkę to naprawdę coś. A fakt, że Mały zajadał się tymi kotlecikami, dopchał kaszą jaglaną, a na deser nazrywał sobie natki i bazylii pozwala mi przypuszczać, że wegetarianizm mu odpowiada. Niestety – za bardzo lubię czulent, tatara i wątróbkę. A pierś kurczaka na jeden z miliona sposobów to najłatwiejszy sposób na pełnowartościowy i sycący obiad, jaki znam.
Etykiety: kuchnia
Dziś rano, tj. około 11, na mój jęk spod kołdry „boję się egzaminu...” mama zareagowała pocieszeniem „nie martw się, to już jutro”... Jutro???
DOŚĆ!!!!!! Mam już serdecznie dosyć! Nie chcę się uczyć, nie chcę, nie chcę, nie chcę! Mam w nosie ideologię Drugiej Aliji, mam w nosie wiersze polityczne Altermana, nie interesuje mnie co o kim napisał Dan Miron czy inny pieprzony Michael Gluzman!
Otworzyłam buteleczkę coli ( wypiłam dziś dwie kawy, red bulla pić dziś nie chcę), paczka mieszanki studenckiej leży obok mnie. Wierzę w pozytywne działanie orzechów na mózg. Zaraz będę się uczyć.
Myślę, że to jakieś upośledzenie. Niewydolność jakiegoś gruczołu kluczowego dla każdej kobiety albo inny problem medyczny. Bo jak wyjaśnić to, że posiadając w portfelu masę gotówki na przepuszczenie (w szafie z ciuchami hula wiatr) spędziłam w centrum handlowym 4 godziny ( !!!!!! ) i kupiłam: Cień do powiek, przeceniony, peeling do ciała za 3,70, podręcznik do teorii literatury (sic!) no i ostatecznie, w ostatnim kwadransie zakupów kupiłam sobie sukienkę – na dziale dziecięcym H&M.
Widok na Warszawę z Mostu Siekierkowskiego zapiera dech w piersiach. Otworzyłam szeroko oczy i poczułam, jak bardzo tęskniłam. Warszawa, Warszawa... Kocham to miasto.
Słyszę swój głos jak Marlena Dietrich, ale nie musiałam palić i pić whisky, wystarczył mi katar.
Jak typowa idiotka psuje sobie nastrój? Ogląda zgromadzone na twardym dysku, liczne zdjęcia byłej swojego Ukochanego, a potem idzie do lustra porównać swoje piersi, brzuch, uda i oczywiście wszystko wychodzi dramatycznie na niekorzyść idiotki. Opcjonalnie idiotka idzie do łazienki zwymiotować kolację, ale to zależy od poziomu obrzydzenia swoim ciałem jaki osiąga.
z kąta w kąt, ocieram łzy, mam zimne dłonie i nie wiem co mam mówić, co mam myśleć, o co mam prosić, o co mam błagać
Nie mogę oderwać się od „Szkiców...”, a że czytanie męczy mnie szybko, cały czas daleka jestem końca. W zasadzie jestem zadowolona – nie lubię zbyt szybko rozstawać się z dobrą książką.
Nadal nie zaczęłam uczyć się do egzaminu.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami. Proste to odkrycie, odczułam dziś na własnej skórze. Zachwycona jestem.
Otwieram puszkę Królewskiego, włączam muzykę. Porządkuję papiery, sprawdzam notatki, układam stosiki z kserówek, zaznaczam najważniejsze, ustalam źródła. Ale nie myślę o egzaminie.
Bardzo mi się nie podoba to, że oblałam ten egzamin. Oznacza to, że zamiast się byczyć – muszę czytać te opracowania, Shakeda, Mirona, Norich, a żeby ich wszystkich....ech. Milion stron do przeczytania, wszystko po angielsku, co za paskudny język, i już mi przeszła fascynacja, zostało obrzydzenie.
Z jednej nocy zrobiły się trzy. Nie przewidywałam tego w czasie pakowania ( chociaż pakując się chciałam spakować całe swoje życie, zabrać dziecko, wyjść i nie wrócić ), tak więc nie obyło się bez prania, spania w soczewkach i tym podobnych, malutkich niedogodności.